czwartek, 7 maja 2015

Boże, daj mi znak !!!!

Powódź w prowincjonalnym miasteczku. Ewakuacja ludności. Wojsko puka do kaplicy:
 - Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
 - Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boską.
Po trzech godzinach ksiądz siedzi na ostatnim piętrze parafii.
Podpływają motorówką:
 - Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
 - Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boska. Minęły kolejne godziny, ksiądz na szczycie dzwonnicy.
Podpływają znowu. - Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
 - Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boska. Piętnaście minut i ksiądz już z wyrzutami u Pana Boga.
 - Panie Boże, no jak tak można? Swojego wiernego sługę zawieść? A tak wierzyłem w Opatrzność... - Kretyn!!! Trzy razy po ciebie ludzi wysyłałem!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz