poniedziałek, 4 maja 2015

Ku gwoli ścisłości, jestem bankrutem. Jeśli nawet nie jestem, to zbliżam się do tego stanu.
Ponieważ też należę do tych osób, które widzą wiele pozytywów (pomiędzy negatywami) no to ja zawsze niczego nie miałam. Jak mogę nie mieć czegoś, czego nie miałam. To jak zabrać bezdomnemu dom. Wszystkie rzeczy i kasa to rzeczy nabyte. Ciuchy płowieją, żarcie pleśnieje w lodówce, o ile nie zostanie wcześniej zjedzone, umyć się mogę w morzu - to wersja, kiedy znajomi już nie będą chcieli mnie widzieć, samochód sprzedałam, psa nie mam, dzieci też brak, a każdą kasę wydaję na bieżąco.
Cudowna jest możliwość, że mogę spakować co mi zostanie i pojechać gdzieś zbierać truskawki.

Moje najbardziej sentymentalne rzeczy są niewiele warte. Mój mózg jest wiele wart, ale nie działa bez układu scalonego, stąd może jeszcze jakieś narządy? Mam ładne paznokcie. Mogę zarabiać na reklamach kremów do rąk!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz