niedziela, 3 maja 2015

Po nocnym szaleństwie i brak pieniędzy z kieszeniach, zmuszona byłam wrócić do domu na piechotę. Przechodząc przez monciak, ku mojemu zdziwieniu, zaczepił mnie jakiś chłopiec, który odważnie poalkoholowo przeprowadził mnie przez najbardziej ciemny moment drogi.

Żeby go przy sobie utrzymać przy tym kawałku, zapytałam, jaka jest jego specjalność, którą mi ugotuje. Opowiadał o tym całą drogę, aż do skmki. Plus był taki, że chciał mnie pocałować, więc miałam idealny argument, aby strzelić focha i pójść dalej sama. O to chodziło właśnie!

Rano, o 7 wstałam. Jak to po alkoholowej nocy śpi się krótko. Tak, w moim przypadku. Może tylko w moim. Wstałam, wzięłam ibuprom na ból brzucha i poszłam spać dalej. Na krótko jednak, bo już o 11 obudziłam się już na stałe. Stwierdziłam, że pójdę do sklepu. Termometr pokazuje około 20 stopni, więc założyłam sukienkę, trampki, torebka, lista, życzenia i na dworze zmroziło mi te trampki, te nogi gołe, a w jedynym otwartym sklepie osiedlowym, w którym nie było totalnie nic co chciałam, Pani z uśmieszkiem powiedziała, że nie jestem jedyna, która zapomniała, że dziś 3 maja.

W markecie pocałowałam klamkę i żywiłam się jajkami na twardo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz