pierwszy dzień w pracy piszę na blogu, bo obiecałam sobie. No dobrze, jestem pierwszy dzień w pracy, ale nie pracujący dzień. To ucieczka z domu dzieci i krzyczącej baki. Tak, bez jot. Młody nie używa jot.
Korzystanie z toalety w polskimbusie jest jak jazda w symulatorze do dachowania. Nie sądziłam, że na trzeźwo będę czuć się aż tak pijana. Jeszcze obok Pan z chipsami, ojej, ale dużo zjedliśmy ich wspólnie. Ta Pani przede mną też miła, chociaż miała raka.
Przeglądam profile na sympatii i dochodzę (właśnie niestety nie w ten sposób), że większość facetów chce, aby ich dziewczyny były wierne, zaspokoiły ich potrzeby - czyli zalały pustkę i były wierne.
I prawda jest taka, że (moja prawda), że faceci niezbyt umieją trzymać główki na supełek. Tiriririi..
Strasznie na odwal się jest ten post.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz