wtorek, 11 sierpnia 2015

o marketingu

Oprócz realizowania się w mojej pracy - coraz bardziej śmierdzę nie potem, a staropanieństwem, oto to:

"(...)Samo nawet wyświetlanie reklam w blokach, które występują w określonym kontekście, może mieć znaczenie dla odbioru marki i produktu. Po wiadomościach TV większość Polaków ma smutny nastrój bądź wykazuje wysoki poziom agresji związanej z gniewem. To oznacza, że po takiej dawce informacji najlepiej byłoby serwować reklamy bazujące na empatii bądź wspierające zachowania grupowe, które mają na celu ochronę terytorium przed wspólnym wrogiem. Podobnie na przykład po horrorach warto serwować reklamy produktów, które bazują na wzbudzaniu zaufania. W lęku stajemy się bardziej lojalni."

"(...) Kiedy prowadzę szkolenia czy wykłady i ze słuchaczami przerabiamy temat emocji, to często ktoś mówi, że podniecenie to emocja. Tymczasem podniecenie to stan fizjologiczny, a nie emocja. Podobnie też emocją nie jest seks, mimo że obrazy o komponencie erotycznym są też dobrym predyktorem uwagi. Podstawowych emocji mamy pięć – smutek, lęk, gniew, obrzydzenie i radość. Bardzo ciekawym stanem pochodnym od tej ostatniej jest uwznioślenie czy – jak kto woli – sublimacja. W reklamie wykorzystywana jest bardzo często, bo wzmacnia naszą gotowość do większych i droższych zakupów."

"(...) w zależności od nastroju można sterować zarówno procesami decyzyjnymi, jak i zachowaniami konsumenckimi. Wspomniane uwznioślenie na przykład, wiążące się chociażby ze słuchaniem muzyki poważnej bądź z oglądaniem scen z bohaterskimi wyczynami sprawia, że sami siebie postrzegamy jako lepszych ludzi – u matek karmiących wzmaga się laktacja, a my… decydujemy się na wybór droższych produktów z półek sklepowych."

"(...) Smutek ma jednak jeszcze jedną ważną funkcję. Jednoczy nas. Zresztą nie tylko nas. W żałobie jednoczą się nawet… słonie. Lęk z kolei sprawia, że jesteśmy bardziej lojalni. Szukamy bowiem wsparcia u innych. A jeśli nie ma innych, to stajemy się lojalni wobec spersonalizowanej marki. Marki, która jest doskonałym substytutem."

Ej, ludzie. Autor (nudny - w końcu tak dużo napisał i wcale go nie przeczytałam) pisze jasno, że warto czytać tych typów od psychologii, może pomoże nam to w nieco krytyczniejszym patrzeniu na tego typu reklamy i chodzenia raczej po stronie etycznej jako biorca i jako dawca.
Czyli nie dawajmy kasy rumunom na monciaku, ani bezdomnym. I żulom też nie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz