środa, 17 lutego 2016

halo, kto mówi?

Oczywiście kolejny tok moich przemyśleń.

Wieje jak chuj, chociaż chuj nie wieje. 

Wróciłam dzisiaj z Warszawy i w autobusie zagubiłam się w rozmowie, którą słyszał cały autobus. 

Kiedy średnio kogoś słyszę przez telefon, zaczynam krzyczeć tak głośno jakby miało to podnieść jakość połączenia.

Ktoś mówił, że nie liczy się ilość, ale jakość. Mogłabym więc mówić szeptem.

Grzecznie przeprosiłam i wyszłam. Zostawiłam wszystkich z moimi historiami na dalszą podróż.

Wróciłam do domu, po drodze robiąc zakupy na obiad. Dla odmiany był makaron, dla solenizantki mojej mamy, i dla odmiany posprzątałam jak zwykle w kuchni, i dla odmiany jak zwykle zrobiłam to bardzo dokładnie.

W tle leciał nudny jak flaki z olejem, przeorany od stóp do głów sigur ross 'takk', na słuch którego większość ludzi chce popełnić samobójstwo. Ja się jakoś przy tym relaksuję.

No i tak mija dzień typowej wyzwolonej kobiety. Brakuje mi kota, obecnie nie mam na sobie stanika, ale nie zamierzam oglądać marszu kobiet. Nie widzi mi się przykrywanie kocem z książką.

Podnieca mnie, fascynuje jutrzejszy dzień, a bardziej to, że jadę do Trójmiasta spędzić następny tydzień robiąc sobie manicure, keratynę na włosy, pedicure i masę innych skomplikowanych zabiegów. W towarzystwie super dziewczyny i opowieści różnych nudnych treści. Pełna kulturka.

W tle lecą rozmowy, nie z radia ani TV mojej mamy i brata. Rozmowa jest o kodzie, czyli polityce. Ja się nie znam, więc się wypowiem.

No i taka sytuacja, że w szmerze informacji, zajebanego internetu specjalistami, moja intuicja proponuje mi zaznaczenie przed dyskusją, kto się wypowiada niż to, co mówi.

Ale, de fakto (i tu możecie przestać już czytać), ładunek emocjonalny i intencję po głębszym spojrzeniu, da się odczytać.


Kiedyś miałam trenerkę. Ona krzyczała "dawaj!" i ja dawałam. 


Ona lubiła to, ona to kochała od dziecka, zawsze szła w tym kierunku i robiła to, co kocha. W "dawaj" było dużo "kocham to, co robię!"

Ale czy warto się załamywać jak nie chce Ci się krzyczeć dawaj w wieku 27 lat? E tam.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz