poniedziałek, 11 stycznia 2016

Oprócz tego, że dzisiaj doszłam do wniosku, że takie mandarynki, które są już stare, śmierdzą spermą, no to ten no.. nie zrobiłam dzisiaj zbyt wiele.
Tak opisuję mój cudowny dzień niezwykłej produktywności.

Jestem przekonana, że skoro nas ludzi, kręci bycie na diecie, no to mamy dużo bardziej produktywny dzień jeśli po prostu wyjdziemy z domu.

Jeśli wyjdę bryknąć się przykładową dychę o własnych siłach i nogach, już mam lepszy humor. Można oczywiście to tłumaczyć endorfinami, ale mnie nie przekonacie, że siedzenie w domu jest produktywne.

No dobrze, w moim przypadku takie siedzenie w domu po prostu powoduje, że mi doskwiera.
Musiałabym biegać cały dzień, żeby mieć produkcję. Energii, chyba.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz